Operacja Onymous dwanaście lat później: listopadowa obława 2014 roku i jej długi cień
Dwanaście lat temu w tym tygodniu, 6 i 7 listopada 2014 roku, służby z Europy i Stanów Zjednoczonych przeprowadziły największą do tamtej pory skoordynowaną akcję przeciw serwisom cebulowym. Operacja Onymous przejęła setki adresów hidden services, zamknęła dziesiątki marketów i oszukańczych sklepów, a rzekomy operator Silk Road 2.0 trafił do aresztu. Ogłoszenia brzmiały zdecydowanie; mierzalne efekty okazały się mniejsze. Dwanaście lat później operacja pozostaje jednym z najwyraźniejszych przykładów przepaści między liczbą przejęć a realnym zakłóceniem.
Obława, tak jak ją ogłoszono
Europol opisał wspólną akcję rozpoczętą 6 listopada 2014 roku przez służby 16 krajów europejskich wraz z partnerami z USA, koordynowaną przez jego Europejskie Centrum Cyberprzestępczości (Europol). FBI mówiło o ponad 400 adresach .onion, w tym dziesiątkach darknetowych marketów (FBI). Dziennikarze WIRED policzyli wówczas 414 przejętych domen i 17 aresztowań w tyluż krajach, wymieniając wśród marketów Silk Road 2, Cloud 9, Hydrę, Pandorę, Blue Sky i Cannabis Road, a wśród usług prania pieniędzy Cash Machine i Fast Cash (WIRED). Władze zgłosiły też bitcoiny o wartości ponad miliona dolarów, około 250 tysięcy dolarów gotówki oraz ilości narkotyków, złota i srebra. Troels Oerting, ówczesny szef EC3, przedstawił operację jako pierwszy ruch w stałej kampanii:„To dopiero początek naszej pracy. Od teraz będziemy polować na te serwisy non stop”.
Silk Road 2.0 i aresztowanie w centrum sprawy
Kotwicą operacji był Blake Benthall, znany w sieci jako „Defcon”, aresztowany 6 listopada 2014 roku w San Francisco i oskarżony przed federalnym sądem na Manhattanie (FBI). Z aktu oskarżenia wynikało, że Silk Road 2.0 wystartował w listopadzie 2013 roku, około pięć tygodni po przejęciu pierwotnego Silk Road, a we wrześniu 2014 roku serwis generował około 8 milionów dolarów sprzedaży miesięcznie przy około 150 tysiącach aktywnych użytkowników. Benthallowi postawiono zarzuty zmowy w celu handlu narkotykami, zmowy w celu włamań komputerowych, handlu podrobionymi dokumentami tożsamości oraz prania pieniędzy; w zespół wsparcia serwisu wkradł się tajny agent Homeland Security Investigations. To wszystko zarzuty z aktu oskarżenia. Jeden szczegół z zeznania pod przysięgą rzuca się w oczy z perspektywy czasu: śledczy zidentyfikowali już w maju 2014 roku zagraniczny serwer hostujący Silk Road 2.0, lecz — jak odnotował wtedy WIRED — nie wyjaśnili, w jaki sposób ominięli Tora.Co te liczby znaczyły, a czego nie
Liczby z nagłówków nie przetrwały tygodnia w niezmienionej postaci. Projekt Tor zauważył, że licznik „400” obejmował adresy internetowe, a nie odrębne serwisy: setki URL-i na około 27 serwerach (blog projektu Tor). Ekosystem się ugiął, ale nie pękł. Agora, wówczas jeden z największych marketów z ponad 16 tysiącami ofert, nigdy nie zszedł offline, podobnie jak Evolution czy Andromeda; kupujący i sprzedający przegrupowali się na platformy, których obława nie dosięgła. Andrew Lewman, ówczesny pracownik projektu Tor, skomentował operację wprost: „Wygląda na to, że zwykła policyjna robota wciąż jest skuteczna”. Prace naukowe doszły do podobnego wniosku. Badanie podłużne Décary-Hétu i Giommoniego śledziło skutki operacji Onymous dla kryptomarketów z narkotykami i wykazało, według badania, że wpływ obławy był ograniczony zarówno w czasie, jak i w zakresie, a aktywność wróciła na przetrwałe platformy, zamiast zniknąć (repozytorium Uniwersytetu w Cardiff).Czy Tor został złamany? Pytanie, które nie chce się zamknąć
W jaki sposób śledczy namierzyli serwisy, nigdy oficjalnie nie wyjaśniono, a ta cisza wygenerowała dekadę teorii. W ciągu kilku dni brytyjska prasa spekulowała, że przejęcia wskazują na wadę samego Tora (The Guardian). Projekt Tor odpowiedział ostrożnie, wyliczając wiarygodne wyjaśnienia — błędy bezpieczeństwa operacyjnego i infiltrację tajnych agentów, wstrzyknięcia SQL w oprogramowanie marketów, deanonymizację przez analizę blockchaina albo ataki na samą sieć — z zastrzeżeniem, że nic z tego, co publiczne, nie pozwala wydać werdyktu. Dodał przestrogę, która dobrze się zestarzała:„Z niedawnych przecieków wiemy, że amerykańska DEA i inne służby zbudowały system zorganizowanego i zaaprobowanego krzywoprzysięstwa, który nazywają ‘parallel construction’”.Dokumenty sądowe ostatecznie rozstrzygnęły część pytania. W lutym 2016 roku orzeczenie w sprawie Briana Farrella z Seattle, rzekomego członka obsługi Silk Road 2, ujawniło, że FBI wezwało Uniwersytet Carnegie Mellon do przekazania danych o hidden services związanych z badaniem, które uczelnia przeprowadziła w 2014 roku (WIRED). WIRED pisał też, że kierownictwo Tora uważało, iż CMU dostało za te materiały około miliona dolarów; uczelnia zaprzeczyła, by otrzymała zapłatę, twierdząc, że po prostu wykonała wezwanie. Epizod ustalił, że przynajmniej jedna droga do marketów wiodła przez instytucję badawczą, a nie przez złamanie samego Tora — podczas gdy pełna mechanika przejęć z 2014 roku oficjalnie pozostaje niewyjaśniona.










